przepraszam ze nie pisałam tak długo ale duzo sie działo w moim życiu i duzo się zmieniło od ostatniego wpisu. Duzo ludzi zauważa teraz mnie i moje talenty...i mówi że wcześniej nie zauważali mnie z powodu mojego wieku i tego że byłam niedojrzalą smarkulą która myśli że jest juz dorosła....chyba mieli racje ale teraz powracam z wielką mocą i mam nadzieje że to docenicie....
PS potrzebuję fajnej nazwy dla kapeli piszcie jak macie pomysły
PS potrzebuję fajnej nazwy dla kapeli piszcie jak macie pomysły
Tagi:
...
24.08.2010 o godz. 13:21
komentuj (3)
Zakładam kapele garażową ;)
to pierwszy tekst piszcie czy dobry... ;]
Gdy stoisz nad śmierci otchłanią
I błagasz o przebaczenie Boga
Szukają w nim nadziei
I miłości u Niego
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Nie szukaj u mnie wybaczenia
Bo znajdziesz mój gniew
Który rozbije wszystko
Odejdź i bądź potępiony
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Siejsz tylko zło i zniszczenie
Odejć i nie pacz wstecz
Zapomnij że będzie dobrze
Jesteś rozgrzeszony
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Szukaj łask u szatana
Odnajdziesz je pewnie tam
I on Cię przyjmie właśnie tam
Gdzie jest twoje miejsce na wieki
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Byłeś tylko raz wybrańcem Boga
Teraz jesteś zwykłym tchórzem
to pierwszy tekst piszcie czy dobry... ;]
Gdy stoisz nad śmierci otchłanią
I błagasz o przebaczenie Boga
Szukają w nim nadziei
I miłości u Niego
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Nie szukaj u mnie wybaczenia
Bo znajdziesz mój gniew
Który rozbije wszystko
Odejdź i bądź potępiony
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Siejsz tylko zło i zniszczenie
Odejć i nie pacz wstecz
Zapomnij że będzie dobrze
Jesteś rozgrzeszony
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Szukaj łask u szatana
Odnajdziesz je pewnie tam
I on Cię przyjmie właśnie tam
Gdzie jest twoje miejsce na wieki
Ref: A on Ci odpowiada
Piekło jest Twoją nagrodą
Zasługujesz na nie
Nie jesteś i nie byłeś człowiekiem
Tylko ostatnim wariatem
Byłeś tylko raz wybrańcem Boga
Teraz jesteś zwykłym tchórzem
Tagi:
kapela
jest w końcy piątek,
!!!!!!!!!!!!!!!
mam wolne ale jutro na ósmą zajecia na halce
fajnie ale NUUDY!!!
!!!!!!!!!!!!!!!
mam wolne ale jutro na ósmą zajecia na halce
fajnie ale NUUDY!!!
Tagi:
EEE
Po zmroku rzuca snop skonana dłoń,
a żniwiarka zasłuchana szepcze:
„oto zaczarowana pani na Shalott.”
Osika drży, wierzba się gnie,
Lekki wiatr nad wzgórzami tchnie,
Fala jak zawsze chyżo mknie,
Rzeką wzdłuż wyspy białej,
Gdzie szlak wiedzie w dal do Camelot.
Czterech baszt szarość murów strzeże,
Pod nimi łąka w kwiatach leży,
A na samotnej wyspie,
Na wierzy,
Pani na Shalott.
Miał rycerz czoło gładkie, jasne,
Czerń loków okrył hełmu kaskiem,
rumak olśniewał podków blaskiem,
gdy jechał z pierwszym słońca brzaskiem,
drogą do zamku w Camelot.
Lustro przeszyła niczym strzała, wizja postaci lśniącej z dala,
Błysk słońca, w liściach drzew ujrzała,
Zbroja wśród pól zamigotała,
Jechał przez las sir Lancelot.
Niebo bez chmur błękitem drży,
U siodła wielki klejnot lśni,
Hełm, a w nim pióro dziarsko tkwi,
Jak płomień ognie zbroja skrzy,
Rycerz mknie w stronę Camelot.
Krosno rzuciła, trud przerwała,
Z sali wybiegła wreszcie śmiała,
Kwiat nenufaru zerwać chciała,
Hełm z piórem w dali wnet ujrzała,
Spojrzała w stronę Camelot.
Dzień czy noc magii tka materię,
Radość i kolor snuje wiernie,
Klątwa jej karze trwać tam biernie,
Serce przebije, szepczą, cierniem,
Gdy spojrzy choć na Camelot.
Nie wie w czym klątwy tkwi zła treść,
Więc nic swą może równo pleść,
I życie bez troski może wieść,
Pani na Shalott.
Często zaś nocą purpurową,
Wśród skupisk jasnych gwiazd nad głową,
Meteor brodę ciągnie płową,
Ponad uśpionym Shalott.
Lecz swym arrasem wciąż się cieszy,
Wplątać magiczne sceny śpieszy,
Bo w noc samotną nieraz słyszy:
Z ognia w żałobie idą piesi,
Z muzyką hen do Camelot.
Tafla się mieni rycerzami,
Jadą samotnie lub dwójkami,
Wiernego serca brak czasami,
Pani na Shalott.
Tam rzeka snuje się wirami,
Kmieć chodzi obok pól bruzdami,
Wieśniaczek płacze z kapturami,
Czerwienią wzgórza Camelot.
Przez cały rok w jej lustrze, na dnie,
Co świat odbija wszystko snadnie,
Cieniami się na tafle kładnie,
Czasami wzrok na trakt ten padnie,
Co wiedzie aż do Camelot.
Gdy księżyc świecił nocą błogą,
Kochanków para szła tą drogą,
„Tych cieni oczy znieść nie mogą”,
westchnęła pani na Shalott.
Na jego tarczy rycerz klęka,
Przed damą z krwawym krzyżem w rękach,
I wierność serca jej przysięga,
Lancelot polem jedzie stępa,
Mijając senne Shalott.
Zerwana nic jak cienki włos,
Zwierciadło pęka w odłamków stos,
„Klątwa nade mną”, woła w głos,
pani na Shalott.
Patrzy wzdłuż brzegów rzeki pani,
Wzrok jej świat barwi nieszczęściami,
Jak jasnowidza spojrzeniami,
Tak, z zasnutymi mgłą oczami,
Patrzyła w stronę Camelot.
Zeszła, do łodzi się dostała,
Co gdzieś pod wierzbą chybotała,
I na jej dziobie napisała:
Pani na Shalott.
A gdy się wreszcie kończył dzień,
Zepchnęła łódź i legła weń,
Szeroki strumień poniósł hen,
Panią na Shalott.
Suknia jej luźna, śnieżnobiała,
Miękko wzdłuż łodzi burt leżała,
Pod liśćmi świeca zamierała,
Mroczna noc z wolna zapadała,
I ogarniała Camelot.
Nuty melodii smutnej trwały,
Coraz to cichsze zamierały,
Krwi puls i skarga ustawały,
Oczy przymknięte pociemniały,
Zwrócone wciąż ku Camelot.
Bo nim do miasta łódź dotarła,
Na fali co z przypływem parła,
Śpiewając swoją pieśń, umarła,
Pani na Shalott.
Burzliwie wionął wschodni wiatr,
W wichrze las żółty nagle bladł,
Szeroki strumień w brzegach słabł,
Ciężko z chmur niskich deszcz się kładł,
Na wieżę Camelot.
Bo pod wieżami, balkonami,
Ogrodów murem, galeriami,
Blada jak śmierć szła w dół z falami,
Cicha łódź mknęła pod domami,
Aż do samego Camelot.
Dziób łodzi drogę znalazł już,
Obok pól i wierzbowych wzgórz,
Ostatnią pieśń słyszano tuż,
Pani na Shalott.
Przy łodzi wnet na brzegu stali,
Rycerze, damy oraz ludzie mali,
Na dziobie imię odczytali:
Pani na Shalott.
Któż to? Po cóż ją przysłali?
I w pełnej świec zamkowej sali,
Umilkły dźwięki dworskiej gali,
I wnet się z lekiem przeżegnali,
Wszyscy rycerze Camelot.
Lancelot dumał:
„Być nie może piękniejszej twarzy,
na tym dworze,
zmiłuj się w swej litości Boże,
nad panią z Shalott.
a żniwiarka zasłuchana szepcze:
„oto zaczarowana pani na Shalott.”
Osika drży, wierzba się gnie,
Lekki wiatr nad wzgórzami tchnie,
Fala jak zawsze chyżo mknie,
Rzeką wzdłuż wyspy białej,
Gdzie szlak wiedzie w dal do Camelot.
Czterech baszt szarość murów strzeże,
Pod nimi łąka w kwiatach leży,
A na samotnej wyspie,
Na wierzy,
Pani na Shalott.
Miał rycerz czoło gładkie, jasne,
Czerń loków okrył hełmu kaskiem,
rumak olśniewał podków blaskiem,
gdy jechał z pierwszym słońca brzaskiem,
drogą do zamku w Camelot.
Lustro przeszyła niczym strzała, wizja postaci lśniącej z dala,
Błysk słońca, w liściach drzew ujrzała,
Zbroja wśród pól zamigotała,
Jechał przez las sir Lancelot.
Niebo bez chmur błękitem drży,
U siodła wielki klejnot lśni,
Hełm, a w nim pióro dziarsko tkwi,
Jak płomień ognie zbroja skrzy,
Rycerz mknie w stronę Camelot.
Krosno rzuciła, trud przerwała,
Z sali wybiegła wreszcie śmiała,
Kwiat nenufaru zerwać chciała,
Hełm z piórem w dali wnet ujrzała,
Spojrzała w stronę Camelot.
Dzień czy noc magii tka materię,
Radość i kolor snuje wiernie,
Klątwa jej karze trwać tam biernie,
Serce przebije, szepczą, cierniem,
Gdy spojrzy choć na Camelot.
Nie wie w czym klątwy tkwi zła treść,
Więc nic swą może równo pleść,
I życie bez troski może wieść,
Pani na Shalott.
Często zaś nocą purpurową,
Wśród skupisk jasnych gwiazd nad głową,
Meteor brodę ciągnie płową,
Ponad uśpionym Shalott.
Lecz swym arrasem wciąż się cieszy,
Wplątać magiczne sceny śpieszy,
Bo w noc samotną nieraz słyszy:
Z ognia w żałobie idą piesi,
Z muzyką hen do Camelot.
Tafla się mieni rycerzami,
Jadą samotnie lub dwójkami,
Wiernego serca brak czasami,
Pani na Shalott.
Tam rzeka snuje się wirami,
Kmieć chodzi obok pól bruzdami,
Wieśniaczek płacze z kapturami,
Czerwienią wzgórza Camelot.
Przez cały rok w jej lustrze, na dnie,
Co świat odbija wszystko snadnie,
Cieniami się na tafle kładnie,
Czasami wzrok na trakt ten padnie,
Co wiedzie aż do Camelot.
Gdy księżyc świecił nocą błogą,
Kochanków para szła tą drogą,
„Tych cieni oczy znieść nie mogą”,
westchnęła pani na Shalott.
Na jego tarczy rycerz klęka,
Przed damą z krwawym krzyżem w rękach,
I wierność serca jej przysięga,
Lancelot polem jedzie stępa,
Mijając senne Shalott.
Zerwana nic jak cienki włos,
Zwierciadło pęka w odłamków stos,
„Klątwa nade mną”, woła w głos,
pani na Shalott.
Patrzy wzdłuż brzegów rzeki pani,
Wzrok jej świat barwi nieszczęściami,
Jak jasnowidza spojrzeniami,
Tak, z zasnutymi mgłą oczami,
Patrzyła w stronę Camelot.
Zeszła, do łodzi się dostała,
Co gdzieś pod wierzbą chybotała,
I na jej dziobie napisała:
Pani na Shalott.
A gdy się wreszcie kończył dzień,
Zepchnęła łódź i legła weń,
Szeroki strumień poniósł hen,
Panią na Shalott.
Suknia jej luźna, śnieżnobiała,
Miękko wzdłuż łodzi burt leżała,
Pod liśćmi świeca zamierała,
Mroczna noc z wolna zapadała,
I ogarniała Camelot.
Nuty melodii smutnej trwały,
Coraz to cichsze zamierały,
Krwi puls i skarga ustawały,
Oczy przymknięte pociemniały,
Zwrócone wciąż ku Camelot.
Bo nim do miasta łódź dotarła,
Na fali co z przypływem parła,
Śpiewając swoją pieśń, umarła,
Pani na Shalott.
Burzliwie wionął wschodni wiatr,
W wichrze las żółty nagle bladł,
Szeroki strumień w brzegach słabł,
Ciężko z chmur niskich deszcz się kładł,
Na wieżę Camelot.
Bo pod wieżami, balkonami,
Ogrodów murem, galeriami,
Blada jak śmierć szła w dół z falami,
Cicha łódź mknęła pod domami,
Aż do samego Camelot.
Dziób łodzi drogę znalazł już,
Obok pól i wierzbowych wzgórz,
Ostatnią pieśń słyszano tuż,
Pani na Shalott.
Przy łodzi wnet na brzegu stali,
Rycerze, damy oraz ludzie mali,
Na dziobie imię odczytali:
Pani na Shalott.
Któż to? Po cóż ją przysłali?
I w pełnej świec zamkowej sali,
Umilkły dźwięki dworskiej gali,
I wnet się z lekiem przeżegnali,
Wszyscy rycerze Camelot.
Lancelot dumał:
„Być nie może piękniejszej twarzy,
na tym dworze,
zmiłuj się w swej litości Boże,
nad panią z Shalott.
Tagi:
Pani na Shalott
Miłość to piękny kwiat,
miłość otacza świat,
miłość ociera łzy,
miłość to ja i ty.
miłość otacza świat,
miłość ociera łzy,
miłość to ja i ty.
Tagi:
wiersze....
Tak pięknie szeptałeś przyjaźń
Tak silnie podtrzymywałeś opadającą
różę w moim sercu
A w Twoich zielonych oczach ,
nadzieja zaplotła się z tańczącymi
nutami kołysanki
Znowu.
Znowu twarz zrosiła rzeka rumieńców
i uśmiech , obił się o pocisk szczęścia
Znowu żagle wzbiłeś , unosiły nas wysoko ,
rozpraszające oddechy mieszały się z zapachem bzu
Znowu czułeś moją ciepłą dłoń ,
studnię trwogi przykryło ukojone posłanie nocy
Tak dobrze
Nietykalna radość
Lekki podmuch słońca daje wieczne
płatki naszej przyjaźni.
Tak silnie podtrzymywałeś opadającą
różę w moim sercu
A w Twoich zielonych oczach ,
nadzieja zaplotła się z tańczącymi
nutami kołysanki
Znowu.
Znowu twarz zrosiła rzeka rumieńców
i uśmiech , obił się o pocisk szczęścia
Znowu żagle wzbiłeś , unosiły nas wysoko ,
rozpraszające oddechy mieszały się z zapachem bzu
Znowu czułeś moją ciepłą dłoń ,
studnię trwogi przykryło ukojone posłanie nocy
Tak dobrze
Nietykalna radość
Lekki podmuch słońca daje wieczne
płatki naszej przyjaźni.
Tagi:
wiersz...
Usycha ma dusza jak płatki róż
A smutek i łzy mnie ogarniają całą
Aby moc nie mieć serca z kamienia
I miłością żyć w duszy, gdy pójdę szlagiem
Beztroskim dusz.
Jak ci którzy oślepli nie mogąc dźwigać własnych dusz
Żeby móc się naucz czegoś odnowa.
A smutek i łzy mnie ogarniają całą
Aby moc nie mieć serca z kamienia
I miłością żyć w duszy, gdy pójdę szlagiem
Beztroskim dusz.
Jak ci którzy oślepli nie mogąc dźwigać własnych dusz
Żeby móc się naucz czegoś odnowa.
Tagi:
wiersze
Coraz ciężej jest oddychać,
Oddech przerywa milczenie,
Mam ochotę się stąd wyrwać,
By nie ująć oka mgnieniem,
Jak odchodzisz tak daleko,
W miejsce zwane zapomnieniem,
Gdzie nie można dostać ulgi,
By na chwilę stać się cieniem,
To przekleństwo, zwykła klątwa,
Los nie szczęści dziś nikogo,
Chociaż Ty chcesz zostać sobą,
To ja nie mam dziś nikogo,
Każdy plecy pokazuje,
Z tatuażem nienawiści,
Ja po prostu tak nie umiem,
Pojąć tego i zrozumieć,
I co z tego, że próbuję,
Moment ten obrócić w światło,
Skoro kiedy ktoś przychodzi,
Wszystkie lampki razem gasną,
Ktoś już przeklął tą melodię,
Ona była już zatruta,
Teraz płynie prosto w Ciebie,
Płynie gładko w Twoich uszach
Oddech przerywa milczenie,
Mam ochotę się stąd wyrwać,
By nie ująć oka mgnieniem,
Jak odchodzisz tak daleko,
W miejsce zwane zapomnieniem,
Gdzie nie można dostać ulgi,
By na chwilę stać się cieniem,
To przekleństwo, zwykła klątwa,
Los nie szczęści dziś nikogo,
Chociaż Ty chcesz zostać sobą,
To ja nie mam dziś nikogo,
Każdy plecy pokazuje,
Z tatuażem nienawiści,
Ja po prostu tak nie umiem,
Pojąć tego i zrozumieć,
I co z tego, że próbuję,
Moment ten obrócić w światło,
Skoro kiedy ktoś przychodzi,
Wszystkie lampki razem gasną,
Ktoś już przeklął tą melodię,
Ona była już zatruta,
Teraz płynie prosto w Ciebie,
Płynie gładko w Twoich uszach
Tagi:
smutek
Często na piwie z tobą siedziałam
Uśmiechy, szczera rozmowa
O smutkach radości opowiadałam
Braterska z tobą była rozmowa
Pamiętam chwile oczy twe wrogie
Jak Judasz błądząc na mnie patrzyły
Wiedziałam wtedy, że mnie sprzedajesz
Nuż w plecy wbiłeś rozprułeś żyły
Dać w mordę wtedy bardzo ci chciałam
Ale litość ukazałabym tobie
Nieufność ludziom zaprzysięgałam
Życie cię kopnie myślałam sobie
Dzięki ci dzisiaj za tamte chwile
Żem dowiedziała się wiele
Bym nie nazywała więcej nikogo
Szybko jak ciebie mym przyjacielem
Uśmiechy, szczera rozmowa
O smutkach radości opowiadałam
Braterska z tobą była rozmowa
Pamiętam chwile oczy twe wrogie
Jak Judasz błądząc na mnie patrzyły
Wiedziałam wtedy, że mnie sprzedajesz
Nuż w plecy wbiłeś rozprułeś żyły
Dać w mordę wtedy bardzo ci chciałam
Ale litość ukazałabym tobie
Nieufność ludziom zaprzysięgałam
Życie cię kopnie myślałam sobie
Dzięki ci dzisiaj za tamte chwile
Żem dowiedziała się wiele
Bym nie nazywała więcej nikogo
Szybko jak ciebie mym przyjacielem
Tagi:
ale...
Chcę pochować łzy
w dalekim rejsie nocy.
Głębia pragnień,
zerwać kajdany !
Echo ulotnego szeptu znów,
otarło się o kryształową bramę.
Pragnę zgubić w pokruszonych
odłamkach lustra wspomnienia.
Chcę żyć.
Nie błądzić pośród głuchej ciszy.
Odnaleźć grób prawdy.
Zabić scenariusz dzieciństwa,
gorzka niech będzie zemsta!
Spalę trującym pocałunkiem
samotność.
Ukoje sny.
Zacznę od początku starannie
zagrzebać przeszkody
i oddam wizę do Nieba...
Podaruję sobie cudzy uśmiech,
Swój ból stoczę z góry ,
Żal schowam w cieniu.
Nie boję się,
Zostanę i zaklnę śmierć...
Tagi:
głębokie myśli
SYSTEM OF A DOWN
OSTATNI SKŁAD ZNANY ZESPOŁU:
Serj Tankian – śpiew, instrumenty klawiszowe, gitara elektryczna (sporadycznie, koncerty)
Daron Malakian – gitara elektryczna, śpiew
Shavo Odadjian – gitara basowa, wokal wspierający
John Dolmayan – perkusja (od 1997)
OSTATNI SKŁAD ZNANY ZESPOŁU:
Serj Tankian – śpiew, instrumenty klawiszowe, gitara elektryczna (sporadycznie, koncerty)
Daron Malakian – gitara elektryczna, śpiew
Shavo Odadjian – gitara basowa, wokal wspierający
John Dolmayan – perkusja (od 1997)
Tagi:
hmmm...



